1. Współpraca w marketingu sieciowym MLM Tianshi
Nie ma chyba drugiego takiego rodzaju działalności gospodarczej, który powodowałby tyle sporów, co marketing sieciowy. To rosnące na naszych oczach wielomilionowe przedsięwzięcie stoczyło i wygrało niejedna batalie, konsekwentnie obalając mity, dowodząc swoich praw do istnienia.
Marketing sieciowy jest systemem, w którym kampania-producent dystrybuuje swój towar lub usługi poprzez sieć niezależnych agentów, którzy m.in. maja za zadanie włączyć w ten proces innych ludzi. Zwykle wszystko odbywa sie na wielu poziomach, a dochód czerpany jest z dwóch zrodeł
#
z realizacji produktu wśród znajomych i rodziny
#
w wyniku stworzenia sieci dystrybutorów.
Taki schemat zapewnia producentowi stale rosnący popyt na produkty i możliwość inwestowania w proces produkcyjny, dzięki temu, ze rezygnuje ze znaczących wydatków na reklamę.
Dystrybutor otrzymuje stabilne dochody, finansowa i osobista niezależność, możliwość wykorzystania twórczego potencjału. Nie zagraża mu redukcja etatów, nie jest narażony na dostosowywanie sie do humorów szefa, nie obejmują go też polityczne i ekonomiczne kryzysy, sam wyznacza plan pracy dla siebie i nigdy nie odczuwa obawy, że pozostanie bez pracy. Przy tym wszystkim niezależny dystrybutor nie musi mieć specjalnego wykształcenia ani też posiadać jakichś szczególnych zalet. Jedno, co jest mu niezbędne, to chęć do nauki i pracowitość. Pęd do wiedzy, nieustanne samodoskonalenie w trójnasób rekompensują włożony trud.
Osiągniecie najwyższych szczytów wymaga poświeceń. Potrzebna duża determinacja, cena za swobodę działania jest olbrzymia odpowiedzialność, przede wszystkim przed sobą samym. Upór i konsekwencja w dążeniu do celu, bez względu na opinie znajomych przycinki rodziny.
Często słyszę opinie dziennikarzy twierdzących, że marketingowcy sieciowi robią "wodę w mózgach" naiwnych ludzi poszukujących pracy. Ci dziennikarze maja trochę racji, bo zdarza sie, iż zaprasza sie ludzi do współpracy, nie uświadamiając im, że żeby osiągnąć sukces, trzeba włożyć wiele wysiłku, ale to są dorośli ludzie, którzy powinni wiedzieć, że każde przekwalifikowanie to nauka i praca ,tym bardziej jeśli chcemy osiągnąć duży sukces. Natomiast dziennikarz, który posługuje sie takim narzędziem jak telewizja, ten to dopiero "robi wodę w mózgach" własnym i bardzo szerokiemu gronu ludzi podatnemu na przekazy medialne. Jak dziecko, które trzyma naładowany pistolet.
nieświadome niebezpieczeństwa.Trzeba być odpowiedzialnym za słowo. Czy taki dziennikarz zadał sobie trud, by zgłębić i przybliżyć odbiorcy idee marketingu sieciowego, czy prześledził trendy światowe w tym temacie, czy prześledzil i przeanalizowal korzyści i statystyki. Nie, a po co, znalazł jeden maleńki element (niekompetencja ludzi), który pozwolił mu zrobić "burzę w szklance wody" i nawet jeśli jego celem było ostrzeżenie, to nie ostrzegł przed tym, przed czym powinien (wszystko ma jakąś cene i nie należy wierzyć, niezaleznie od srodka przekazu, ze sukces osiąga się w momencie podpisania umowy). Manipulowanie faktami, niezależnie od tego czy jest spowodowane brakiem wiedzy, czy negatywnym nastawieniem, pozbawia szansy wiele osób, które przez niezrozumienie zagadnienia już wcześniej miały opory.
A jednak miliony ludzi wybrało właśnie tą drogę - i wiedziało, co robi. Osiągnęli sukces, zawdzięczają go tylko sobie; teraz pomagają innym.
Byłoby niewybaczalnym błędem sprowadzanie idei marketingu sieciowego tylko do formy zarabiania. Chodzi o to, że pojawienie sie systemu spowodowane było wcale nie komercyjnym dążeniem, a raczej filozofią związaną z nowoczesną kulturą zywienia i prowadzeniem stylu zycia.
Wszystko zaczelo sie w 1920 r. w chińskim obozie dla internowanych, gdzie przebywał na zesłaniu chemik Carl Ranborg. Dla człowieka skazanego na głodowe racje żywieniowe rodzaj pożywienia i proporcje składników odżywczych staja się sprawą życia i śmierci. Widocznie właśnie wtedy Ranborg pomyślał o stworzeniu biologicznie aktywnych dodatków do żywności.
Po powrocie do kraju wcielil ta idee w życie. Stworzył pierwszy na świecie biododatek z pieprzycy, lucerny i pietruszki. Jak wszystko co genialne, wnioski Ranbora są proste. Organizm potrzebuje w pożywieniu wielu składników. Niedobór nawet części prowadzi do wielu schorzeń. Aby rozpowszechnić swój wynalazek, Ranborg założył w 1934 r. kampanie o nazwie Natrillia Prodcts inc. Zamiast handlowców zaangażowano armie niezależnych dystrybutorów. Przedstawcie te produkty znajomym zachęcał, będę Wam płacił prowizje.
Nowe osiągnięcia w dziedzinie informatyki pozwoliły na uproszczenie i standaryzację, automatyzację najbardziej złożonych aspektów pracy niezależnego dystrybutora.
Obecnie początkujący dystrybutor może podnieść słuchawkę, zadzwonić do sponsora i wykorzystując opcje konferencyjną połączyć go z nowicjuszem, w ten sposób wspierając się jego autorytetem w szczególnie złożonych przypadkach.
Komputeryzacja pozwala się skupić na rzeczach, które człowiek wykonuje lepiej niż komputer, a więc planowaniu, opracowywaniu strategii i bezpośrednim kontakcie z ludzmi.
Marketing sieciowy jest dlatego tak bardzo atrakcyjny, bo jest nakierowany na człowieka, każdego indywidualnie. Wiele firm o światowej renomie dawno już doceniło możliwości marketingu sieciowego.
W kampaniach marketingu sieciowego pracuje okolo 25 milionow specjalistów, którzy dystrybuuja okolo 25 tys. rodzajów produktów.
Uwzględniając fakty i bezsporne walory oraz łatwy dostęp do marketingu sieciowego, możemy śmiało prognozować, że ta forma dystrybucji w najbliższym czasie stanie się uniwersalna.
Jeśli zainteresowały Cię tylko wyroby, podpisz umowe, będziesz je kupował o 25% taniej - większość dystrybutorów znalazła się tak w sieci. Szukali zdrowia, a znalezli i zdrowie, i pracę Nie musisz sprzedawać, wystarczy, że będziesz kupować produkty dla siebie lub najbliższych i tak z racji premii będziesz je miał coraz taniej. Zapytaj